Dobry Styl > Wyposażenie > Od starożytnych cywilizacji do współczesnej Japonii, czyli krótka historia toalety

Od starożytnych cywilizacji do współczesnej Japonii, czyli krótka historia toalety

Data: 22.06.2020 Kategoria: Wyposażenie

Konieczność zaspokajania potrzeb fizjologicznych towarzyszy ludzkości od samych jej początków. Choć dziś większość z nas ma w domach czyste i nowoczesne muszle klozetowe, nie zawsze tak było – toaleta, podobnie jak inne ważne wynalazki, musiała zostać bowiem przez kogoś wymyślona, a następnie wcielona w życie. Oto krótka historia toalety – bardziej zagmatwana, niż mogłoby się wydawać.

Początki toalety

Najstarsze znane toalety liczą sobie aż 4500 lat. Zostały odkryte na początku XX wieku w Mohendżo-Daro na terenie dzisiejszego Pakistanu. Większość domów posiadała własne toalety, z których nieczystości odprowadzane były systemem przypominającym współczesną kanalizację. Toalety znane były także w innych starożytnych cywilizacjach: Egipcie, Krecie, Babilonie oraz Chinach. Były to ustępy publiczne, liczące nawet kilkadziesiąt stanowisk, które służyły nie tylko do załatwiania potrzeb fizjologicznych, ale również jako miejsce dyskusji, a nawet prowadzenia interesów. Toalety publiczne występowały też w Starożytnym Rzymie. Wiąże się z nimi pewne łacińskie powiedzenie, a mianowicie pecunia non olet (pol. „pieniądze nie śmierdzą”). Za autora tych słów uznaje się cesarza Wespazjana, który miał wypowiedzieć je do swojego syna Tytusa, sugerującego ojcu rezygnację z czerpania zysków z publicznych toalet. Cesarz pozostał jednak niewzruszony.

Brudne i śmierdzące średniowiecze? Nie do końca

Po upadku Cesarstwa zachodniorzymskiego sztuka budowy akweduktów została zapomniana. Wbrew powszechnym opiniom nie przestano jednak zupełnie dbać o higienę. Choć Kościół, ze względu na przekonanie o niezbyt dużej istotności przyziemnych spraw, nieszczególnie zachęcał do dbania o czystość, a Święty Hieronim, żyjący jeszcze pod koniec epoki starożytnej, powiedział nawet, że „ten, kogo chrzest oczyścił, nie musi się kąpać raz drugi”, w średniowiecznej Europie nadal istniały publiczne łaźnie. Dzięki kronikarzom wiemy także, że kąpiele chętnie brali tacy władcy jak Karol Wielki, Jan bez Ziemi czy Władysław Jagiełło. O higienę dbano też na pewno na Bliskim Wschodzie oraz na obszarach podbitych przez Arabów.

Z zaspokajaniem potrzeb fizjologicznych bywało jednak różnie. Choć w wielu miastach istniały toalety publiczne, większość ludności mieszkała na wsiach, gdzie załatwiano się do dziur wykopanych w ziemi albo… gdzie popadnie. W miastach nieczystości wylewano przez okno bezpośrednio na ulicę, nawet jeśli było to karane, lub do cieków wodnych, które były silnie zanieczyszczone. Do rzek trafiała także często zawartość toalet publicznych. Poglądy na temat higieny zmieniły się pod koniec średniowiecza. Pojawiło się przekonanie, że kolejne epidemie dżumy, syfilisu oraz innych chorób, które zdziesiątkowały ludność Europy, mają swoje źródło właśnie w częstym myciu się.

Narodziny współczesnej toalety

Ten stan rzeczy zaczął zmieniać się pod koniec XVIII wieku. Lekarze zauważyli, że to właśnie duża liczba zanieczyszczeń wpływa na występowanie chorób. Zaczęto więc sprzątać nieczystości i wywozić je w miejsca, w których nie mieszkają ludzie. Ponownie zaczęto także korzystać z toalet publicznych, które zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu w kolejnych miastach. Kabiny toaletowe w domach prywatnych zaczęły się zaś pojawiać się na początku XX wieku, ale nieprędko stały się standardem. W Polsce do znacznego poprawienia sytuacji higienicznej przyczynił się ówczesny minister spraw wewnętrznych Felicjan Sławoj Składkowski. W 1928 roku wydał rozporządzenie, które zobowiązało do budowy ustępów zewnętrznych na każdej zabudowanej działce. Od jego imienia nazwano je sławojkami.

Współcześnie w kabinach sanitarnych potrafią znajdować się prawdziwe cuda techniki. Najlepszym przykładem nowoczesnych toalet są japońskie muszle klozetowe zwane washletami. Już na początku XX wieku znajdowały się one w ponad połowie japońskich domów – opowiada specjalista z firmy Sanipol, która zajmuje się produkcją kabin sanitarnych. Choć na pierwszy rzut oka washlet sprawia wrażenie zwyczajnej toalety spotykanej w Europie, ma wiele dodatkowych funkcji obsługiwanych za pomocą panelu sterującego. Są to przede wszystkim zintegrowany bidet, ale także podgrzewana deska, automatyczne podnoszenie i opadanie pokrywy czy automatyczne spłukiwanie.

Toaleta przeszła długą drogę. Dziś na szczęście możemy cieszyć się ubikacjami o wiele wyższym standardzie niż nasi przodkowie. Kto jednak wie – być może za kilkadziesiąt czy za kilkaset lat to współczesne toalety będą budzić uśmiech politowania?